Łączna liczba wyświetleń

wtorek, 29 maja 2012

ANIOŁ APOKALIPSY

Słowa pełne miłości i słodyczy zawsze powinny być przedkładane przed ostre i zawierające naganę.
św. Wincenty Ferreriusz 

św. Wincenty Ferreriusz 
Pod koniec XIV wieku w Hiszpanii pojawił się niezwykły czło­wiek: Wincenty Ferreusz - prorok i cudotwórca - od młodości dora­stał w atmosferze powszechnego podziwu. Duch Święty spoczął na nim, zawładnął jego sercem i wzniecił w nim żarliwość nieznaną od czasu świętego Pawła. Posiadł i podtrzymywał jego ciało i pozwolił nieść przytłaczające zmęczenie, pomimo skrajnej słabości i surowych umartwień. Udzielił mu daru czynienia cudów. Dał mu słowa o wyjątkowej mocy, jakich ludzkość nigdy nie słyszała od czasu Pawła apostoła.

Wincenty odrzucał godności proponowane przez papieża. Jego życie było modlitwą, postem i ciągłym głoszeniem Ewangelii. Przez dwadzieścia lat przemierzał Europę i przez dwadzieścia lat Europa drżała pod wpływem płomienia i żaru jego natchnionych słów.

Sąd Ostateczny był ulubionym tematem jego kazań. Oznajmił światu, że został specjalnie posłany przez najwyższego Sędziego, aby ogłosić zbliżanie się ostatnich dni. Pewnego dnia w Salamance - mieście teologów i uczonych - niezliczony tłum cisnął się, aby usłyszeć głos Wincentego - posłańca nieba. Zwrócił się on do zgromadzenia i rzekł: Jestem aniołem Apo­kalipsy, którego święty Jan widział lecącego pośrodku nieba i który głośno wołał: „Ludu, ulęknijcie się Pana i oddajcie Mu cześć, ponie­waż dzień sądu jest bliski”.

Na te dziwne słowa, wśród zgromadzonego tłumu dał się słyszeć pomruk niezadowolenia. Tłum oskarżał go o szaleństwo, próżność i bluźnierstwo. Posłany zatrzymał się na chwilę z oczami utkwionymi w niebo, w pewnego rodzaju uniesieniu i ekstazie, a potem znowu zaczął wołać jeszcze głośniej: „Jestem aniołem Apokalipsy, aniołem sądu”. Poruszenie i oburzenie sięgnęły apogeum. „Uspokójcie się -powiedział święty-, nie oburzajcie się na moje słowa, zobaczycie na własne oczy, że jestem tym, kim powiedziałem, że jestem. Idźcie na skraj miasta do bramy świętego Pawła, znajdziecie tam martwą ko­bietę. Przynieście ją tutaj, a wskrzeszę ją na dowód tego, co święty Jan powiedział o mnie”. 

Propozycja ta spotkała się z nowymi okrzy­kami i jeszcze większymi protestami. Jednak kilka osób zdecydowało się udać do wskazanej bramy. I rzeczywiście znaleźli tam martwą kobietę; przynieśli ją i położyli pośrodku zgromadzonego tłumu.

Apostoł, który nie opuścił ani na moment wzniesienia, skąd przemawiał, zwrócił się do zmarłej: „Kobieto, w imię Boga, rozkazuję ci wstać”. Zmarła, owinięta w całun, natychmiast się podniosła i opuś­ciła go. Pośród zbiegowiska odsłoniła swoją twarz i ukazała się pełna życia. Wincenty dodał więc: „Dla chwały Boga i zbawienia tych ludzi, powiedz teraz, kiedy możesz mówić, czy rzeczywiście jestem aniołem Apokalipsy, którego zadaniem jest obwieścić światu zbliżanie się Sądu Ostatecznego?” „Ty jesteś tym aniołem -odpowiedziała kobieta-, jesteś naprawdę”.

Aby umieścić to wspaniałe świadectwo pomiędzy dwoma cu­dami, święty powiedział jeszcze: „Czy wolisz pozostać przy życiu, czy znów umrzeć?” „Chcę pozostać przy życiu” - odpowiedziała ko­bieta. „Żyj zatem” - powiedział święty.

Jak zaświadczył pewien his­toryk, kobieta rzeczywiście przeżyła jeszcze wiele lat, jako żywy świadek zadziwiającego cudu i najwznioślejszej misji, jaką człowiek nigdy wcześniej nie został obdarzony.

Nie dyskutujemy na temat autentyczności tej historii. Wzbudziła ona wątpliwości u kilku biografów, a towarzyszące jej okoliczności dały okazję do krytyk i kontrowersji. Jednak na poparcie naszej nauki wystarczy stwierdzić, że Kościół nie ogłosił, że jest ona nieauten­tyczna, ponieważ w bulli kanonizacyjnej świętego Wincentego jest powiedziane: „Posiadł słowa wiecznej Ewangelii, aby zapowiedzieć, jak anioł lecący środkiem nieba, królestwo Boże dla każdego języka, każdego plemienia i każdego narodu i aby ukazać bliskość Sądu Ostatecznego”.

Minęło prawie pięćset lat, od czasu, kiedy miało miejsce to wy­darzenie, a Sąd, zapowiedziany przez cudotwórcę z XIV wieku, nie nastąpił. Czy mamy z tego wyciągać wniosek, że święty został wpro­wadzony w błąd i że cud tego zmartwychwstania - potwierdzonego przez poważnych i godnych wiary świadków, opisywany i przekazy­wany przez rzeźbę i malarstwo - powinien trafić między legendy, uznany za alegorię i zwykły wymysł?

Charles Arminjon, Koniec świata doczesnego i tajemnice życia przyszłego. Konferencje, 
Flos Carmeli, Poznań 2011, s. 30-32.

środa, 23 maja 2012

TRZYDZIEŚCI MSZY

Według nauki Kościoła [rzymskokatolickiego czyściec to] stan lub miejsce na tamtym świecie (…), gdzie dusze tych, którzy umierają w łasce, ale nie są całkowicie wolni od wszelkiej niedoskonałości, pokutują za jeszcze nieodpuszczone grzechy powszednie albo za karę doczesną spowodowaną przez grzechy powszednie i śmiertelne już wybaczone; w ten sposób zostają oczyszczone, zanim pójdą do nieba. (…) Ostatecznie z analizy (…) wynika, że katolicka nauka o czyśćcu jest oparta nie na Piśmie Świętym, lecz na tradycji.
Źródło: New Catholic Encyclopedia, 1967, t. 11, s. 1034.

Św. Malachiasz
Św. Malachiasz opowiada, że pewnego dnia zobaczył swoją zmarłą siostrę. Odbywała ona swoje kary czyśćcowe na cmentarzu. Ze względu na swoją pychę i nadmierną uwagę, jaką poświęcała samej sobie: układaniu włosów i pielęgnacji ciała, została skazana na przebywanie w grobie i na oglądanie rozkładu swojego martwego ciała.

Święty ofiarowywał za nią Msze święte przez trzydzieści dni. Po tym czasie znowu zobaczył siostrę. Jej oczyszczenie trwało dalej. Stała przy bramie kościoła. Była bardzo smutna, przybrana w żałobę, owładnięta niezwykłą trwogą. Kara ta spotkała ją z pewnością ze względu na brak szacunku, który okazywała w tym świętym miejscu. Być może dlatego też, że odciągała uwagę wiernych od świętych obrzędów, a skupiała na sobie ich uwagę i wzrok. Święty ponownie złożył za nią ofiarę [Mszy świętej] przez trzydzieści dni. Wreszcie siostra ukazała mu się po raz ostatni, tym razem w świątyni. Jej oblicze było spokojne i promieniujące. Ubrana była w białą suknię. Biskup zrozumiał wtedy, że siostra dostąpiła zbawienia.

Arminjon Charles, Koniec świata doczesnego i tajemnice życia przyszłego. Konferencje, 
Flos Carmeli, Poznań 2011, s. 149-150.