Łączna liczba wyświetleń

czwartek, 18 maja 2017

CUDOWNE UZDROWIENIE AURELII HUPRELLE - LOURDES

Nie jest to prostym wypadkiem i nie bez powodu się dzieje, że słudzy Maryi zowią ją Matką, a nawet rzekłbyś, że nie umieją wzywać Jej pod innym mianem jak matki i matki. Bo też w istocie, Maryja jest matką naszą, nie według ciała lecz ducha: jest matką dusz naszych, Rodzicielką zbawienia naszego.
św. Alfons Liguori

Matka Boża Piotrkowska,
k-ół Podwyższenia Krzyża św.
w Piotrkowie Trybunalskim
Dnia 21 sierpnia 1895 roku przybyła do Lourdes Aurelia Huprelle, tak wyniszczona gruźlicą, że w drodze do Lourdes przyjmowała jedynie po trosze wody z kilku kroplami rumu. Przybyła do Lourdes nieprzytomna. 

Choroba jej płucna datowała się od 6 lat. Doktor Hardivilliers z Beauvais, który był domowym lekarzem rodziny Aurelii, orzekł w swym świadectwie, że Aurelia miała chorobę piersiową o bardzo ostrym charakterze. Płuca psuły się coraz bardziej, gorączka była ciągła i silna, śmierć więc zbliżała się szybkim krokiem.

W połowie maja nastąpił u chorej gwałtowny krwotok, po którym oddech jeszcze bardziej został utrudniony.

W podróży do Lourdes chora od Poitiers pozostawała w stanie omdlenia. Dopiero znalazłszy się przed grotą po raz pierwszy otworzyła oczy i we wzroku jej dostrzeżono wtedy pierwszy błysk przytomności. Wkrótce potem mogła już przyjąć Komunię świętą i swobodniej nieco zaczęła oddychać. Wówczas tragarze przenieśli ją na materacu do sadzawki, nie zważając na kaszel połączony z silnym krwotokiem. O siódmej godzinie rano zanurzono ją wraz z prześcieradłem w wodzie, podtrzymując ją ze wszystkich stron, sama bowiem nie mogła wykonać żadnego ruchu i leżała jak bezwładna bryła.

Nagle chora uczuła, że jej piersi przeszywa jakiś okropny niewysłowiony ból, po czym natychmiast znikło wszelkie cierpienie i nowe wstąpiły w nią siły. W przeciągu kilku sekund Aurelia została uleczoną zupełnie, bez żadnego przejścia.

„W biurze sprawozdań — pisze Dr Boissarie, — zbadaliśmy ją z jak największą skrupulatnością i nie znaleźliśmy w płucach żadnego uszkodzenia... Dodać należy, że w zwykłym porządku rzeczy nie zdarzają się nigdy uzdrowienia z chorób tak zadawnionych, niszczących tak niezbędne do życia organa, jak płuca. Niepodobna w takich razach omylić się w rozpoznaniu choroby, jak również nie podobna przypisać uzdrowień tego rodzaju jakimkolwiek wpływom nerwowym...“

„Następnej zimy, — pisze jeszcze wspomniany wyżej Dr Boissarie, — widzieliśmy pannę Huprelle w Paryżu. Przybrała ona dwadzieścia funtów wagi i wszystko tchnęło w niej zdrowiem, silą i życiem“.

Leon Pyżalski CSsR, Matka dzieci Bożych. Czytania majowe z przykładami sposród uzdrowień lourdskich, Kraków 1937, s. 73-75.






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz