Łączna liczba wyświetleń

wtorek, 6 czerwca 2017

CUDOWNE UZDROWIENIE MAGDALENY JULLIAN - LOURDES

Istotnie, Maryja związana prawem poszanowania naszej ludzkiej wolności, może wypełnić swoją macierzyńską rolę w stosunku do nas o tyle tylko, o ile my sami zachowujemy się w stosunku do Niej jak dzieci pełne miłości i oddania. Może nas wspomóc tym, czego mamy prawo od Niej oczekiwać, to znaczy swym wstawiennictwem i swym dobroczynnym wpływem tylko wówczas, gdy obdarzymy Ją tym, czego Ona ma prawo od nas oczekiwać, tzn. naszą modlitwą, naszym sercem, naszym życiem.
ks. Gaston Courtois

Dnia 27 lipca 1897 roku uzdrowioną została nagle w Lourdes Magdalena Jullian pochodząca z Meynes w Belgii. Oto jak opisuje to uzdrowienie Dr Romant:

«Czyniąc zadość żądaniu, abym ogłosił całą prawdę, co do uzdrowienia panny Jullian z Meynes, oświadczam stanowczo, że została ona rzeczywiście uzdrowioną w Lourdes.

Po raz pierwszy ujrzałem tę panienkę z Meynes dnia 20 lipca 1897 roku. Przedtem nie znałem wcale tej rodziny. Chociaż zawód nasz czyni nas do pewnego stopnia obojętnymi na cierpienia ludzkie, jednak na widok tej nieszczęśliwej uczułem się do głębi wzruszonym.

Wyobraźcie sobie szkielet poruszający się nerwowo, z twarzą trupią i zapadłymi oczyma, w których zdawał się dogasać ostatni promyk życia, - a będziecie mieli pojęcie o biednej Magdalenie, która wówczas stała już po prostu nad krawędzią grobu. Ze wzruszeniem uścisnąłem wychudłą, rozpaloną jej rękę, po czym ulegając prośbom strapionych rodziców, zacząłem ją badać. Niebawem też przekonałem się, że w zakresie mego zawodu nic już dla niej nie zdołam uczynić.

Magdalena uśmiechała się z mego zakłopotania. 

— Nie chcę umrzeć, doktorze — rzekła — wiem, że pan mnie nie uleczysz. Lecz możesz mi pan oddać wielką przysługę, nakłaniając moich rodziców, by mnie zawieźli do Lourdes, gdzie Najświętsza Panna mnie uzdrowi.

Ojciec, matka i brat zaprotestowali stanowczo przeciw temu żądaniu, mówiąc mi, że chora umrze w drodze. Tegoż samego zdania był i tamtejszy ksiądz proboszcz, który oświadczył bez ogródek, że taki szkielet nie może wziąć udziału w pielgrzymce. 

— Będą z nas wszyscy szydzili — dodał — bo czyż podobna zabierać ze sobą chorą, która już od kilku miesięcy nic prawie nie jadła?

— Księże proboszczu — odparłem — nie sprzeciwiaj się życzeniu tego dziewczęcia. Czy tu czy w Lourdes, umrzeć ona musi, - nie odmawiaj jej więc tej ostatniej pociechy.

Zdecydowano się zatem na podróż i w kilka dni później chora przybyła do Lourdes. Przy sadzawce panie trudniące się kąpaniem chorych cofnęły się z przerażeniem na jej widok. 

— Nie możemy — rzekły — zanurzyć w wodzie takiego szkieletu! Jak mogliście nam przywieźć taką chorą, która z pewnością nie wyjdzie żywa z wody!

Pomimo tego Magdalena Jullian zaczęła nalegać ze łzami, aby ją zanurzono, a gdy spełniono jej prośbę, skutek nastąpił z szybkością błyskawicy i Magdalena zawołała:

— Jestem uzdrowioną!...

Było to dnia 7 lipca 1897 roku.

Od tej chwili wrócił apetyt, ogólny stan zdrowia nic nie pozostawiał do życzenia i młoda dziewczyna z dniem każdym czuła się silniejsza. Czuwałem nad nią w Meynes przez cały sierpień i wrzesień i przekonałem się, że uzdrowienie jej było zupełne. Dziś panna Jullian wybornym cieszy się zdrowiem.

Odwiedziła mnie ona wczoraj, 18 grudnia, i prosiła, abym jej dał świadectwo choroby i uleczenia, co czynię z przyjemnością, gdyż winienem ten hołd prawdzie. Zresztą ani w Meynes ani w okolicy nikt nie może zaprzeczyć istnieniu tego nadprzyrodzonego faktu, nie podlegającego żadnej wątpliwości...»

I któż jeszcze wątpić będzie, wobec wielkiej ilości podobnych faktów, że Najświętsza Maria Panna Niepokalana jest uzdrowieniem chorych?

Leon Pyżalski CSsR, Matka dzieci Bożych. Czytania majowe z przykładami sposród uzdrowień lourdskich, Kraków 1937, s. 81-83.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz